Korzystając z wolnej soboty, postanowiłem ustawić kolejną rzecz na swoim biurku. Tym razem padło na zegarki.
Jak zwykle zaczęło się bez większego planu. Wziąłem kilka kawałków dębu, które czekały w warsztacie, i zacząłem sprawdzać, co można z nich zrobić. Lubię ten moment, kiedy projekt powstaje podczas pracy, a nie na kartce.
Od prostego stojaka do małego organizera
Początkowo miał powstać po prostu drewniany stojak na zegarki. W trakcie kolejnych przymiarek spojrzałem jednak na wielkość podstawy i pomyślałem, że szkoda zostawić tyle wolnego miejsca.
Tak pojawiły się dwa otwory na długopisy oraz dodatkowe miejsce na obrączkę albo inne drobiazgi, które zazwyczaj pod koniec dnia lądują gdzieś na biurku.
Może wyszło trochę bardziej rozbudowanie, niż planowałem, ale dzięki temu stojak zyskał kilka praktycznych funkcji.
Na drewnianej belce bez problemu mieszczą się cztery zegarki, a podstawa pozwala mieć pod ręką również kilka innych rzeczy.
Dąb i trochę oleju
Po zakończeniu pracy stojak został pokryty olejem lnianym. To właśnie wtedy dąb pokazał to, co lubię w nim najbardziej – naturalny rysunek słojów i głębię koloru.
Na moim jesionowym biurku, razem z innymi dębowymi dodatkami, od razu wyglądał tak, jakby był tam od początku.
Lubię takie połączenia naturalnego drewna. Nie trzeba wiele, żeby zwykły kawałek materiału stał się częścią miejsca, przy którym codziennie pracuję.
Punkt startowy dnia
Wraz ze stojakiem na telefon powstał mi na biurku mały „punkt startowy dnia”.
Wieczorem odkładam tutaj telefon, obrączkę i smartwatch. Rano wszystko jest dokładnie tam, gdzie powinno być.
I chyba właśnie o to chodzi w Ustawione – żeby rzeczy, których używamy codziennie, po prostu miały swoje miejsce.
A ten stojak? Na razie zostaje u mnie. Może z czasem powstanie kolejna wersja.
PS. Wszystko już ustawione... poza godziną w analogowych zegarkach :)










